W Rosji nie zważając na kryzysu wciąż wielu ludzi dysponuje nadmiarem gotówki. Dziennik “Izwiestia” w artykule “Ruscy wykupują Amerykę” pisze, iż Rosjanie w dużych ilościach nabywają nieruchomości wewnątrz granicą. W większości kupują domy plus mieszkania w miejscowościach atrakcyjnych turystycznie. W większości wypadków wybierają Bułgarię także Czarnogórę – kraje bliskie im duchowo – a Stany Zjednoczone. W Ameryce ich ulubione miejsca to Floryda oraz Miami. Ostatnim razem popularność zyskuje Izrael, który zniósł w stosunku aż do Rosjan wizy. Wedle niektórych ocen aż do końca tego roku powyżej 200 tysięcy Rosjan kupi posiadłość w Ziemi Świętej. “Izwiestia” zwraca uwagę, iż z powodu kryzysu ceny nieruchomości za granicą spadają. W Bułgarii metr kwadratowy mieszkania wolno kupić wcześniej w ciągu 500 euro. Średnia cena domu w Fortuna Angeles na wskroś ostatnie dwójka lata spadła z 525 aż do 319 tysięcy dolarów.
Bomba tyka. W pętli obciążenie znalazło się 70 tysięcy osób, których kredyty sięgają już siedmiu miliardów złotych. Na domieszka są owo osoby, które mają po 60 lat plus 15 kredytów. Spłacają je wzorowo, ponieważ zaciągają nowe – zwraca uwagę “Pulsem Biznesu”. Banki ponadto negacja logiczna są bez winy także podaje przykład pani Marii, rencistki z Dolnego Śląska. Jej miesięczny intrata wynosi 1089 zł, natomiast miesięczne spłaty różnych kredytów aż 2537 zł. Przecież dla Biura Informacji Kredytowej jest rzetelnym plus wiarygodnym klientem, gdyż od chwili lipca 2005 roku, gdy dostała pierwszy zobowiązanie, ani razu negacja logiczna przekroczyła terminu spłaty. Klientów, którzy spłacają pożyczki zaciągając kolejne, ma kilkadziesiąt banków dodatkowo staje się to coraz poważniejszym problemem. Spirala kręci się raz po raz szybciej. O ile banki negacja logiczna zabiorą się do rozwiązywania tego problemu, na finis roku długi mogą urosnąć do 12 mld złotych – ostrzega w rozmowie spośród “Pulsem Biznesu” Mariusz Karpiński, do niedawna szef Esencja Banku, oraz poprzednio na wskroś 14 lat gospodarz wyspecjalizowanego w kredytach detalicznych GE Money Banku .
Na przekór obawom niektórych analityków wyrób własny brutto w I kwartale nie jest negatywny. Jesteśmy jednym z niewielu krajów w Europie, kto może się tym pochwalić. Ze wstępnych szacunków GUS wynika, iż wyrób nasz brutto (niewyrównany sezonowo, ceny stałe średnioroczne roku poprzedniego) wzrósł w Dodatkowo kw. 2009 roku o 0,8 proc. dodatkowo wyniósł 314,517,2 mln zł. PKB wyrównany sezonowo zanotował ewolucja o 0,4 proc. “Głównym czynnikiem wzrostu PKB pozostaje pokup krajowy” – podał referat w komunikacie. “W Plus kwartale tego roku najogromniejszy oddziaływanie na ewolucja PKB miało spożycie indywidualne 0,7 pkt. proc. Działanie popytu inwestycyjnego wyniósł 0,0 pkt proc. Odnotowano nieistotny negatywny działanie popytu zagranicznego (eksportu netto) na tempo wzrostu gospodarczego (-0,1 pkt proc.)”. Znaleźliśmy się w gronie nielicznych państwa świata, których gospodarki negacja logiczna kurczyły się – komentuje dane o PKB Krzysztof Stępień, główny ekonomista Expandera. Szczególnie korzystnie wyglądamy na tle państw spośród naszego regionu. Na Łotwie w Także kwartale PKB spadł aż o 18% w porównaniu spośród tym samym okresem 2008 r. Kilkunastoprocentowa rabat jest podobnie udziałem Estonii i Litwy, i w innych częściach świata też Singapuru – wylicza. Wbrew pojawiającym się pesymistycznym prognozom, zupa trzy miesiące roku dawny na rzecz polskiej gospodarki pomyślne. Co zgodność z rzeczywistością element ekspertów liczyła, iż rozwój sięgnie 1 proc., przecież wielkiego zawodu nieco nie powinni odczuć. Na tle kilkuprocentowych spadków wielu rozwiniętych również dojrzałych gospodarek, nasza prezentuje się na razie doskonale – komentuje dane Roman Przasnyski, dominujący analityk Gold Finance. Zdaniem Andrzeja Sławińskiego, członka RPP, dane o PKB owo anons rychłego końca kryzysu. W jego ocenie ten rok kalendarzowy zamkniemy w okolicach 0%, jednakże już w 2010 r. rytm będzie w okolicach 2%. Wypada niemniej pamiętać, że wskaźniki wyprzedające koniunktury mówią, że w pobliżu końcu roku powinno w naszej gospodarce pojawić się wystarczająco wyraźne animizacja – zastrzega w rozmowie z TVN CNBC Interes.
Jak informują media, Lew R. znany producent filmowy znów trafił do aresztu. Jest uwikłany w afere korupcyjną. Media mówią, że chodzi o próby wręczania i otrzymywania łapówek w wysokości około 200 tysięcy złotych. Lew R. jest znany większej ilości osób z tak zwanej ‘Afery Rywina’ która również dotyczyła pana Lwa R. gdzie przyjmował między innymi ogromne łapówki.
Ostatnim projektem, który wzbudza wiele kontrowersji w sejmowych ławach jest nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Sprawa ta zdążyła podzielić już wielu. Poseł Cymański z Pis, przewodniczący grupy, chce dla producentów i importerów alkoholu wprowadzić nakaz umieszczania ostrzegawczych etykiet na butelkach i puszkach. Niektórzy posłowie domagają się, żeby naklejka zajmowała 25% opakowania.
Projekt został pozytywnie zaopiniowany przez Rząd w kwietniu 2008 roku, lecz już w listopadzie niektóre komisje sejmowe proponowały odrzucenie pomysłu. Cymański uważa, że odrzucenie tego projektu byłoby kompromitacją Sejmu i porażką rządzącej koalicji. Innego zdania są przedstawiciele branży spirytusowej. Podkreślają oni, iż jeśli pomysł wejdzie w życie, to z rynku znikną importowane alkohole, tj. whisky, tequila i niektóre z win.
Fakt, że ten projekt wzbudza aż tak wiele emocji nie powinien nikogo dziwić. Rynek alkoholowy w Polsce jest wart już ponad 25 miliardów złotych i jego wartość cały czas rośnie. Wzrasta również ilość sprzedanych trunków. Polacy z roku na rok wydają coraz więcej na alkohol. Najwięcej wypijamy piwa. Jednak z powodu jego niskiej ceny, piwo nie ma większości udziałów na rynku alkoholi, zaledwie ponad połowę.
Piwa wypijamy najwięcej, ale jest to alkohol stosunkowo tani. Dlatego też ten trunek ma tylko nieco ponad połowę udziałów w wartości rynku wszystkich alkoholi. Na pierwszym miejscu jest wódka. Polacy wybierają ją najczęściej jeśli chodzi o mocne alkohole.
Popyt na piwo ciągle rośnie, lecz ten rok według prognostyków zapowiada się mniej optymistycznie. Branża piwna jest również tego zdania. Jako powody wskazuje m.in. zakaz reklamy piwa czy zakaz sprzedaży na kąpieliskach. Już od lata 2008 roku twierdzi, że zaobserwowano spowolnienie w sprzedaży piwa.
Na rynku piwa najbardziej liczą się trzy browary: Kompania Piwowarska, Grupa Żywiec i Carlsberg Polska. Jeśli zaś chodzi wódkę to największymi graczami są: CEDC, Grupa Sobieski, Stock Polska/Polmos Lublin i Pernod Ricard – właściciel spółek Wyborowa SA i V&S Luksusowa Zielona Góra SA.
Ze wszystkich mocnych alkoholi to właśnie na wódkę wydajemy najwięcej, dużo rzadziej kupujemy whisky, brandy, likiery, koniaki, czy giny. W przypadku wina także zanotowano wzrost sprzedaży, aż o 13 % w porównaniu do roku ubiegłego.
Coraz większą popularnością cieszą się tzw. drinki RTD (ang. ready to drink) , czyli od razu gotowe do spożycia, czyli Smirnoff ice, Bacardi Breezer, Sobieski Impress czy Bols Fusion. Może to właśnie one będą odbierać klientów branży piwnej.
Ileż to już pieniędzy MS wydał na opłaty najróżniejszych kar? Wie to tylko ich główny księgowy. My wiemy natomiast, że zakończyła się kolejna sprawa na niekorzyść Microsoftu. Sprawa jest niemal standardem (tak jak to że w Klanie myją rączki) w świecie gigantów IT: patenty. Tym razem Microsoft przegrał z i4i – nikomu nie znanej firmie, która nie-wiadomo-co-robi. Ano okazuje się, że MS użył bez pozwolenia wyżej wymienionego i4i custom tagging czyli tagi specyficzne znaczniki XML. Owego roziązania Microsoft użył w swoim szlagierowym produkcie – MS Office: Word. Kara jaka została nałożona na Microsoft wielu przyprawia o zawroty głowy: 200 milionow (jakby ktoś nie wiedział: 200 000 000$ – to jakieś 600milionów złotych). Czy i4i może czuć się bogatsze? no niby tak ale Microsoft, któremu teraz jest bardziej soft niż micro już zapowiedział złożenie apelacji…
Słowo „Kryzys” wygrywa ostatnio wszystkie rankingi popularności. Wszyscy mówią o kryzysie, wszyscy go zauważają i radzą jak żyć podczas tego gorącego okresu. Według badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Warszawski problem kryzysu jest zauważalny głównie w dużych miastach. Mieszkańcy wsi i miasteczek nie ucierpieli tak znacząco, jak mieszkający w miastach. Byli wręcz zdziwieni, gdy naukowcy wypytywali ich o skutki załamania finansowego. Badaniem objęto ponad 50 miast, miasteczek i gmin wiejskich w Polsce. Z rozmów wynikało jednoznacznie, że najbardziej ucierpiała klasa średnia oraz robotnicy. Przeprowadzano wywiady z ludźmi prezentującymi rozmaite środowiska społeczne, z urzędnikami, prezydentami miast, przedsiębiorcami itd. Wniosek był następujący – im miejscowość bardziej peryferyjna a region mniej rozwinięty, tym kryzys mniej zauważalny.
Przemysł rolniczy nie rozpoczął masowego zwalniania pracowników. Nie obserwujemy również, żeby spadły znacząco ceny płodów rolnych. Wręcz przeciwnie, odnotowuje się wzrost cen np. wieprzowiny. Małe gospodarstwa rolne nie odczuwają kryzysu, jednak większe mogą już odczuwać jego skutki, w szczególności jeśli zajmują się produkcją na eksport. W Polsce takich gospodarstw jest mało, więc wieś wydaje się być zabezpieczona przed kryzysem. Nie jest to jednak pewne z racji tego, że większość rolników, oprócz pracy na roli, ma jakieś inne zajęcie, właśnie w mieście. Jeśli więc ta grupa straci pracę w mieście, nie będą też mieli środków na utrzymywanie gospodarstw.
Rząd odpowiedzialność za sytuację przemysłu rolniczego składa na ręce PSL i nie chce mieszać się w działania na tym polu swojego współkoalicjanta. PSL odrzuca twardo argumenty ekonomistów traktujące o tym, żeby zreformować KRUS. Działacze PSL uważają, ze rolników skutecznie osłoni Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-13. Na nic zdają się apele Unii Europejskiej o reformę KRUS. PSL twierdzi, ze byłoby to tylko pozorne rozwiązanie. Jak więc radzić sobie w czasie kryzysu? Niekoniecznie już od tego czy jest się rolnikiem, czy tez nie…Analitycy mówią zgodnie, ze można dobrze zainwestować nawet podczas kryzysu. Wszystko zależy od tego, jakie zasoby finansowe posiadamy, na jak długo inwestujemy oraz na jakie ryzyko jesteśmy gotowi.
Fundusze inwestycyjne nie są polecane przez analityków, wiele osób straciło na nich część swoich funduszy. Lecz to jednak dzięki temu pojawiła się przestrzeń do wzrostów dla indeksów giełdowych. Za kilka lat, kupione teraz akcje funduszy, mogą przynieść spore zyski. Na aktualny czas niepolecane są także lokaty, ich opłacalność spada od stycznia i będzie nadal spadać, z uwagi na planowane przez NBP obniżki stóp procentowych. Także rynek obligacji nie przedstawia pozytywnych perspektyw. Tam sytuacja jest bardzo zmienna. Niewielu funduszom udało się zarobić na krajowych obligacjach. Gdzie więc zaobserwowano zyski? W inwestycjach w waluty. Tańszy złoty sprawił, że na funduszach obligacji dolarowych można było osiągnąć całkiem spore zyski. To jednak już za nami, z racji mocnego euro a bardzo słabego złotego. Inwestycja w waluty oznacza spore ryzyko strat w sytuacji odzyskiwania wartości przez złotego.